';
side-area-logo

Aleksandra+Michael, czyli magia w Zamku Rydzyna

Polecane
Udostępnij
Umówmy się. Kiedy decydujesz się wyjechać z domu na 3 dni, przejechać 900km, żeby zebrać materiał w 10h to jedziesz z jakimiś oczekiwaniami.
ZACZNIJMY OD POCZĄTKU
Wiedziałem, że jest piękna i pełna pozytywnej energii. On przystojny podróżnik. Pamiętam, że nie miałem jeszcze oferty kiedy chcieli koniecznie mnie zabookować. Wtedy nie wiedziałem, że to na ich ślubie zaliczę (jak dotychczas) największą zawodową wtopę.

42,5 tys. m2 Zamku Rydzyna były tylko dla nas. Wieczorny chillout z najbliższą rodziną i przyjaciółmi na zamkowym dziedzińcu, klimatyczne granie na pianinie w przepięknej, pustej sali balowej zwiastowały coś pięknego.
Na dobre nie trzeba było długo czekać. Piękna pogoda, roześmiana Ola, dużo czasu i przekozacy Karolina i Michał (Bajkowe Śluby), którzy dwukrotnie uratowali mi tyłek. Już tłumaczę.


Jak bajkowo uratowali mi skórę
Zaczęło kropić. No dobra… lało i grzmiało. Na szczęście dopiero po ślubie, ale przestać nie chciało. Moje plany i wizje na plener, tudzież film poszły w zapomnienie. Tak apropo oczekiwań, z którymi przyjechałem. WTEM wpada Michał z krzykiem: „Bierz aparat, jasny obiektyw i choć szybko!”.

Nie wierzyłem. Zaraz nad horyzontem pojawiła się w deszczowych chmurach „szczelina”, a z niej jakby czekające na ten moment od paru dobrych burzowych godzin zachodzące słońce. Młodzi w oknie, za oknem deszcz, za deszczem czerwone jak moje podekscytowane policzki słońce. 10 minut magii. Dzięki bajkowe po raz 1.

Nie ma tego złego!
Wróćmy do ceremonii ślubnej. Znacie to uczucie, kiedy wyłączasz nagrywanie i w tym momencie zaczyna mrugać czerwona kropka? Ja zobaczyłem ją kiedy Ola po wejściu do kościoła przywitała się z Michaelem. Kto by pomyślał, że z takiej wtopy urodzi się coś cudownego. Nagrały się natomiast zeszklone oczy Michaela i powiem Ci szczerze, że brak możliwości pokazania tego co widział, a zostawienie tego jedynie (lub aż!) w wyobraźni stało się dla mnie super inspiracją. Niemniej jednak ponownie Bajkowe przyszły z pomocą i poratowały zdjęciem. Uff. Dzięki serdecznie Bajkowe po raz 2.